Podsumowanie sezonu 2024 w Formule 2

Sezon 2024 Formuły 2 skończył się w tym samym miejscu gdzie sezon Formuły 1 - w Abu Zabi. Wydawało się, że walka o tytuł trwać będzie przynajmniej przez część ostatniego wyścigu głównego, ale katastrofalny błąd Isaacka Hadjara na starcie sprawił, że walki nie było wcale. Szkoda, ale to i tak był znakomity sezon. Co zapamiętałem po 14 weekendach wyścigowych tego roku?

3, 2, 1

Ubiegłoroczny mistrz Formuły 3 - Gabriel Bortoleto pozamiatał także w Formule 2, w obu przypadkach zgarniając tytuł w debiutanckim sezonie. Nie jest to coś co zdarza się co roku, a jeśli zdarza to takim nazwiskom jak Piastri, Leclerc czy Russel. Znaczy się - wielokrotnym zwycięzcom wyścigów Formuły 1. I nie dziwi w związku z tym fakt, że w 2025 Brazylijczyk przeskoczy do królowej motorsportu, nawet jeśli - póki co - do najsłabszego w stawce Saubera. 

Gabriel swój tytuł wywalczył trochę jak McLaren - którego juniorem został w tym roku i tylko na ten rok - po Austrii. Początek sezonu miał bardzo taki sobie. Owszem, zgarnął trochę punkcików na Imoli, ale też zaliczył cztery zera w Arabii Saudyjskiej i Australii. Za to później... Najsłabiej punktował w Budapeszcie - za 12 punktów. Czyli i tak przyzwoicie. Wygrał we wspomnianej Austrii i na Monzy - i to wyścigi główne. W Abu Zabi przypieczętował mistrzostwo 36 punktami. 

Osobiście mam znak zapytania, czy Hadjar nie powalczyłby skutecznie na Yas Marina, ale to gdybanie. Fakty są takie, że był najlepszy. Jestem diablo ciekaw co pokaże w F1.

Hop, do góry

Murowanym faworytem do tytułu był Ollie Bearman. Sporo osób mocno liczyło na Antonellego. Ciekawie zerkało się na Colapinto. Prawie do końca zapach tytułu czuł Paul Aron. Tak samo jak nie tylko kwiecistymi wypowiedziami przez radio dał się zapamiętać Isack Hadjar.

I nie można zapomnieć o pewnym jegomościu o nazwisku Doohan, który w F2 jeździł rok temu. 

Co łączy tych jegomościów? Otóż Formuła 1! Oprócz Bortoleto za rok na gridzie F1 zobaczymy i Bearmana i Antonellego. I Doohana też. W tym roku oglądaliśmy Bearmana i Colapinto. Aron będzie rezerwowym Alpine, a Hadjar ma realną szansę na fotel w RB. Sporo ich, prawda?

I mają papiery na jeżdżenie! Bearman popisał się i w Ferrari i w Haasie. Colapinto miał wejście smoka i jego "crashtappen mode" nie powinien zamazać jego wyjątkowych umiejętności. Antonelli i Doohan to trochę zagadki, okej, ale kto wie co będzie jak nabiorą nieco doświadczenia? Hadjar może nie być drugim Verstappenem, ale drugim Tsunodą myślę, że na pewno.

Drabinka single seaterów FIA działa!

I muszę honorowo wspomnieć o Zane Maloney'u, który przenosi się do Formuły E - czyli nadal wyżej niż F2...

Był apetyt na więcej

Victor Martins rok temu był "Rookie of the year". W tym roku był flop of the year i przekonał mnie tylko o tym, że nie ma w sobie nic specjalnego - jak wydawało mi się już rok temu. 

Kush Maini ponoć jest w pół drogi do F1 - tak przynajamniej twierdzi opiekujący się nim Mika Hakkinen. Cóż, miał kilka "momentów" w 2024, ale P13 w generalce to nie jest wynik, który otwiera drzwi do F1.

Richad Verschoor ma pecha jak mało kto, ok, ale z jego doświadczeniem też spodziewałbym się walki w top 5, a nie w ogonku pierwszej dziesiątki.

Dennis Hauger i Enzo Fittipaldi odpadli ze stawki na dwa wyścigi przed końcem i mimo całej sympatii do obu, a zwłaszcza tego drugiego - nie sposób dziwić się tej decyzji.

Formuła 2 potrafi być dźwignią do góry, fakt. Jednocześnie - posiada tak wyśrubowany poziom, że coś co było talentem w niższej Formule tutaj okazuje się być w najlepszym wypadku przeciętnością. I to jest zdaje się najlepszy element tej serii, którą często ogląda się lepiej niż F1. Tutaj naprawdę każdy może wygrać i trzeba być naprawdę dobrym i potrafić jeździć równiótko przez cały rok, by walczyć o czołowe miejsca i zdobywać tytuły. 

Południowa Ameryka ma komu kibicować

W 2025 roku w F1 zabraknie Fina, ale nie zabraknie Brazylijczyka. W 2024 Argentyna - i nie tylko - oszalała na punkcie Franco Colapinto, który jeździł nieźle w F2 i dostał nadzwyczaj niespodziewaną szansę debiutu w F1. Dla mnie jednak odkryciem sezonu był Joshua Durksen pochodzący z... Paragwaju.

Rok przed tym, kiedy światowy czempionat w rajdach zawita do tego kraju, paragwajscy fani motorsportu dostali kilka pięknych prezentów od 21 latka, łącznie z fenomenalną wygraną w ostatnim wyścigu sezonu.

Okej, może Joshua nie bił się o mistrzostwo, może i miewał weekendy, kiedy był niewidoczny, ale trzeba pamiętać, że jeździł w barwach AIX - zespołu raczej z ogona niż czubka stawki. Mimo to potrafił znaleźć się w odpowiednim miejscu i odpowiednim czasie, kończąc sezon na P10 w generalce, zdobywając aż 82% punktów dla swojego zespołu! 

Potwierdzone już jest pozostanie Durksena w stawce na 2025 i jestem bardzo ciekaw jak będzie się prezentował mając już rok doświadczenia w plecaku. Zresztą - podobne znaki zapytania tyczą się przyszłości Colapinto i oczywiście tego jak w F1 sprawdzi się Bortoleto. 

Komentarze