Rajd Japonii padł łupem Elfyna Evansa, który potrzebował okrążyć cały glob, by odnieść kolejne zwycięstwo w karierze - ostatni raz wygrał wszakże rok temu, właśnie w Kraju Kwitnącej Wiśni. Jednak najszczęśliwszym człowiekiem na trasie rajdu był świeżo upieczony Mistrz Świata Thierry Neuville, który najpierw musiał przejść przez mękę na piątkowej pętli, by na końcu zasłużenie napić się szampana. Pucharu z goryczą porażki musiał za to skosztować Ott Tanak, którego smutki - siłą rzeczy - dzielił Cyril Abiteboul, szef Hyundaia. Koreański zespół, w dużej mierze przez błąd Estończyka, musiał obejść się smakiem, jeśli chodzi o klasyfikację konstruktorów - przegrali z Toyotą o jedyne 3 punkty. Co zapamiętam z ostatniego rajdu WRC w 2024 roku?
Koniec czekania
Trafił na erę dwóch Sebastienów. Kiedy ta przeminęła - trafił na Rovanperę, który zapowiada się na kogoś kto skończy jako najlepszy w historii. Wydawało się, że Thierry Neuville nie doczeka się mistrzowskiego tytułu już nigdy.
Doczekał się. I zdobył go cholernie zasłużenie. Regulamin punktowy w 2024 chyba nieco ułatwił mu sprawę - podobnie jak nieobecność Rovanpery - ale absolutnie nie umniejsza to jego osiągnięciu. W tym roku był zwyczajnie najlepszy. Nie najszybszy - najlepszy. Równo, rajd po rajdzie, zdobywał punkty. Kiedy pojawiała się sposobność - wygrywał, ale najczęściej - starał się maksymalizować rezultaty. Nie udawało się to zawsze, ale nawet kiedy nie szło po jego myśli punktował dwucyfrowo. Jedynym wyjątkiem pozostała Łotwa, gdzie zdobył "jedynie" 9 punktów.
Nie zaliczył ani jednego "zera", na czym położyli się i Evans i Tanak i Ogier. Nie cisnął do przodu za wszelką cenę, a tylko wtedy kiedy to było konieczne. Cierpliwie czekał na swoje szanse. I mimo dość zachowawczego stylu - pozostawał w tym roku szybki. Pozostaje gratulować... i zastanawiać się co będzie z Thierrym w przyszłym roku, gdy odejdzie presja związana z tytułem, związana z niesławnym określeniem "wiecznie drugi". Kto wie, być może czeka nas zajwiskowa rywalizacja między mistrzami z 2023 i 2024 roku?
Ogier dowozi kiedy to najbardziej potrzebne
To nie był sezon Ogiera. To znaczy... w pierwszej części sezonu zmiatał z planszy za każdym razem kiedy tylko pojawiał się na starcie. Ostatecznie wygrał więcej rajdów niż tegoroczny mistrz świata (trzy, wobec dwóch Neuvilla). Jednak seria fatalnych wpadek między Grecją, a Europą Centralną spowodowały, że jedyne co mógł zrobić to pomóc Toyocie w zdobyciu w tym roku tytułu dla konstruktorów.
I wydawało się, że powietrze z balonika uszło bardzo szybko, tak jak powietrze z przebitej opony. Już na drugim OeSie Ogier złapał kapcia, co oznaczało, że przystępuje do imprezy z dwuminutową stratą. Nie powstrzymało to jednak ośmiokrotnego mistrza świata przed podjęciem walki, która ostatecznie zapewniła mu drugie miejsce w rajdzie, trzecie w "Super Sunday" i pierwsze na Power Stage. Kombinacja tych rezultatów spowodowała, że mimo początkowego potknięcia Toyocie udało się odrobić piętnastopunktową stratę do Hyundaia, dorzucić jeszcze trzy punkciki i w ostatecznym rozrachunku zgarnąć tytuł konstruktorów.
Można sporo gdybać w kwestii Ogiera w tym roku. Gdyby jechał pełen sezon, to czy nie zdobyłby mistrzostwa (opuścił dwa rajdy planowo, a także musiał odpuścić start w Polsce)? Gdyby nie jego błędy w końcówce roku to czy w ogóle byłaby jakakolwiek rozmowa o tytule dla Hyundaia? Gdyby nie jechał "przymusowo" wszystkich rajdów po Kenii, to czy nie dostarczyłby lepszych rezultatów (otwarcie mówił w Japonii, że potrzebuje odpocząć i częściej bywać w domu) tam gdzie decydowałby się jechać "z własnej woli"?
Jak to z gdybaniem bywa - trudno powiedzieć. Ogier potwierdził częściowy program na 2025, rola lidera Toyoty wróci do Kalle Rovanpery i można spodziewać się, że walka w klasyfikacji konstruktorów znów będzie nieco bardziej jednostronna.
Łzy Tanaka łzami Abiteboula
Kwestia mistrzostwa kierowców wydawała się przed rajdem Japonii niemal rozstrzygnięta. Neuville musiał zdobyć jedynie 6 punktów, przy założeniu, że Tanak zbierze maxa za cały weekend. Ta sztuka udała się - o ironio - tylko jednemu zawodnikowi przez cały rok, a był nim... Thierry Neuville w Monte Carlo. Jednak Tanak nie zamierzał nie próbować powalczyć o mistrzostwo kierowców - przy okazji maksymalizując szanse na mistrzostwo konstruktorów dla Hyundaia.
Awaria Neuvilla w piątek sprawiła, że temat stał się jeszcze bardziej otwarty. Okej - ostatecznie Belg dowiózł 4 punkty za "do soboty" i wydawało się, że naprawdę trudno będzie mu NIE zdobyć dwóch punktów w niedzielę. Pomimo to Tanak nadal walczył - niemal do samego końca pierwszego niedzielnego etapu. I popełnił jeden błąd, złapał jedną podsterowność, która wywiozła go z zakrętu, a następnie - z pogoni za mistrzostwem świata kierowców. I konstruktorów.
Błędy, błędy, błędy! Szwecja, Finlandia, Japonia i pech w Polsce. Podobnie jak Ogier - Tanak był materiałem na mistrza świata w 2024. I podobnie jak Ogier, z tej walki wyrugował się sam. I koniec końców zakończył sezon na P3 w generalce, za Evansem, który - po prawdzie - nie dorastał w 2024 do pięt Estończykowi.
Tak samo jak Hyundai zakończył sezon za Toyotą chociaż wydaje się, że japoński producent był w tym roku o pół kroku za rywalami. Podsterowność Tanaka sprawiła, ze Hyundai zaprzepaścił ogromną szansę na zespołowe mistrzostwo, chociaż - trzeba przyznać, że koreański zespół sam się o to prosił. Pisałem już o tym wcześniej, że pomysł z rotowaniem aż trzema kierowcami w trakcie sezonu był po prostu katastrofalny. I zakończył się katastrofą, bo prawda jest taka, że kraksa Tanaka miałaby zdecydowanie mniejsze znaczenie, gdyby nie wcześniejszy "dzwon" Mikkelsena.
I w ten właśnie sposób łzy Tanaka stały się łzami Abiteboula.
Fourmaux nadzieją M-Sportu na wyniki, a Hyundaia - na mistrzostwo
Zagadką pozostaje gdzie w przyszłym roku będzie jeździł Adrien Fourmaux, a jedyna odpowiedź jaką poznaliśmy do tej pory to ta, że na pewno nie będzie to Toyota. No i może też ta, że Francuz był w tym roku po prostu zjawiskowy. I że to raczej on powinien wybierać zespół, niż zespół wybierać jego. I kto wie, czy opcją nie byłaby Toyota, gdyby japoński zespół nie miał wśród podopiecznych Samiego Pajariego.
Rajd Japonii to kolejny rewelacyjny występ Fourmaux i jego piąte podium w tym sezonie. Po rocznym zesłaniu do WRC2 powrócił do najwyższej klasy jako wielka zagadka. Ja spodziewałem się totalnej klapy i bardzo miło się rozczarowałem. Francuz maksymalizował wyniki, jeżdżąc pięknym, lecz odstającym wydajnościowo Fordem. Bywał szybki, bywał skuteczny i potrafił też po prostu jechać konsekwentnie, dzięki czemu został nagrodzony podium na asfalcie (marzyło mu się być w top 3 na każdej nawierzchni i udała mu się ta sztuka).
Jak już wspomniałem - jest pewniakiem w WRC na 2025. Pytanie pozostaje - czy pozostanie w M-Sporcie, czy przeniesie się do Hyundaia? Jeśli wybierze pierwszą opcję, zapewni naprawdę dużą jakość zespołowi, który tej jakości po prostu potrzebuje, ale nie może sobie jej wykupić. Jeśli wybierze drugą - doda to pikanterii rywalizacji między Toyotą, a Hyundaiem, bo line-up Neuville, Tanak, Fourmaux będzie z całą pewnością w stanie przeciwstawić się Rovanperze, Evansowi, Ogierowi i Katsucie. Intuicja podpowiada, że Francuz zmieni barwy (i oby wtedy jego miejsce w Fordzie zajął Martins Sesks!). Po prawdzie - będę z niecierpliwością wypatrywał doniesień medialnych w tej sprawie!
Komentarze
Prześlij komentarz